Miejsce. Chodnik przed wysokim, śpiącym budynkiem. Płyta. Cały ten Komplet okien złośliwie wykręconych w stronę Wisły podgląda lubieżnie aktorów. Czas. Środek nocy, dawno po północy, nie liczy się tu czas. Nie ma jedności i tego wszystkiego co zespala w dramat kilka zrymowanych słów. Aktorzy? Na pierwszym planie Ona, wcale nie miłością pijana, piękna niezdecydowana, a może nie doinformowana, a on ma ją w tym planie ma ją w planie jak na dłoni, od dawna, zaczyna akcję jak w tańcu robi więc kilka kroków po kwadracie, płyta chodnikowa uchyla się z szacunkiem w stronę pustego księżyca. Finał. On wpada w popłoch gdy ona mówi, że późno już. Drzewa się śmieją z tej oklepanej frazy. Zna już podział ról, lepki wiatr jak sufler podpowiada mu kwestię: nie szkodzi, nie od razu… finał zamyka się w powrocie, jego nad Wisłę. Jej na górę. Windą w stronę gwiazd. Na koniec prolog. On spróbuje jeszcze raz. Syzyf i jego kula, toczona z bólem robi się coraz słodsza. Miłość to góra…
Archiwum dlaUncategorized
Dziewczyna z Bochni
zaczepiła mnie kiedyś, to się zdarza. podarte prześcieradło, dwie piersi, ręce, nogi, ciało które się tarza. zaczepiła mnie z bochni. stamtąd była, jest i będzie, więdną kwiaty, list zagapił się w kant pustego już łóżka, zaczepiła mnie kiedyś to się zdarza, mokra, wciąż podniecona dziewuszka, to się zdarza, jej jedynej jednej pojedyńczo, solo, na mono. z bochni była. już nie zaczepia. już jest niemiła. nic się nie zdarza. dwa ciała zostały rozseparowane niczym matka z dzieckiem na obrazie pełnym wzruszeń zbędnych małych japońskich fleszy w Luwrze. nikt mnie nie zaczepia. może nigdy się już nie wzruszę. żadnych cycków nie dotknę nigdy się nie poruszę. leżę. jak świetlicki w pościeli. reszta się nie odzywa. reszta niech się pierdzieli!
Steal This Blog!
Zdzisław zajrzał do szuflady. Porzucony blog siedział w kąciku i kwilił cichutko.
- Chodź do nowego tatusia – powiedział łagodnie.
Blog wyciagnął swe wątłe rączki w jego stronę.
- Już nie będziesz porzucoony. Nie będziesz już samotny. No chodź. Zmienimy ci hasło, będziesz mój na wieki.
Blog nie odpowiedział. Kwilił cichutko i mrużył swoje błękitne oczka. Ale było widać, że robi się szczęśliwszy z każdą chwilą.
AWARIA INSTALACJI TFURCZEJ
Grupa wyjechała na urlop, część choruje, co niektórzy po prostu olewają pisanie, jeden ma depresja, inna jest w stanie euforii…
mamy przerwę w pisaniu… wcale nam nie jest przykro. bo i dlaczego?
Hello world!
Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!