
Czwartek,
cholernie gorąco jest. niedobrze, że idą święta bo roboty dużo i nie ma czasu na zbieranie kasiory od dziwek, badylarzy i harcerzy przy kasach w supermarketach. Ech… kurwa, trzeba żyć, pomyśleć łatwiej… Nie mam dzisiaj nastroju na akcję. A tu taki klops, z rana wrzucili mi tego nowego. “niech się uczy!” krzyknął szef do nas, gdy z Alem próbowaliśmy się młodego pozbyć. “niech się uczy…” – kup mu kurde “Skuteczne śledztwo w weekend” zażartował niewybrednie Al. I przez to został namaszczony na świątecznego renifera na bibce wigilijnej na komisarjacie. A dola renifera kiepska jest… oj cieniutko to widzę. Ostatnim razem wszystkie żony miejscowych pompkarzy z wydziału ds. walki ze stręczycielstwem dały reniferowi poznać, gdzie raki zimują. Bo przecież one jak te wygłodzone sępy na Animal Planecie żerują tylko raz w roku na mężach. Praca pompkarza jaka jest, każdy z nas wie. Bo albo pompujesz i robisz dobrze swoją robotę na wykrywaniu dziwek albo w domu ze starą juniora… prawda? No ten renifer, o ile wiem, gdzieś znikł. Po naszej wigilijnej bibce ktoś mu za swoją żonę kosę podsadził między piątym a szustym nie grillowanym żebrem. Dobrze mu, rentę ma, pewnie i złoty zegarek. Reniferem był i przez to cały wydział z nowym rokiem w jelenie obrodził. hehehe… ale Al raczej gustej w portorykańskich chłopcach. a tu wtopa. Jeden żarcik i szef kasuje od raaazu… pomyślałem znowu.
“za dużo myślisz, kurwa!” – krzyknął Al i rzucił odbezpieczoną pukawką w młodego. “Zostaw go, że kot jest nie trzeba od razu rzucać i w falę się zabawiać” zabrechtałem. Al zastopował i zaczął tłumaczyć małemu, jak pukawkę należy trzymać. Trochę mu przygrzało, pomyślałem ale nie przerywałem… sam nie umiałem. tak z teorii coś tam czytałem, strzelanie to naturalne u mnie. a tu widzę, że odbezpieczyć – w ziemię celować, ostrzegać. No patrz jaki ten Al kurde jest niekiepsko czesany w przedziałek z tymi przepisami. Aż zacząłem notować, kot też uważnie śledził gesty Ala. He hehe… gdyby nie zlał się na widok wycelowanej w niego lufy złotej 45 Ala to pomyślałbym że rozumiał co się do niego mówi. Ale koty takie są, Ala dowcipy ich nie biorą.
A i celowanie do zwierzęcia to kiepski żart. A rzeczywiście sranie do kuwety to skomplikowana czynność dla 9 miesięcznej dachówki… ale szef miał starą uczuloną na sierść i zamieniał powoli swoje miejsce pracy w schronisko dla jebanych sierściuchów. Kurwa każdy zespół miał co najmniej jedngo zdechlaka na utrzymaniu. No my z Alem się jak dotychczas wykręcaliśmy skutecznie sianem. Ale nie tym razem, nie tym cholernym razem.
“Al, kurde podsadź go, widzisz, że chce się wypuścić na sranie!” hehehehe… zakrztusiłem się i spojrzałem na naszą dwójkę jakby zezując z bocznej perspektywy. Dwóch średniaków, wiekiem koło czterdziechy ze spluwami na spoconych koszulach kombinuje jak kota podsadzić… kurze mózgi kurwa się szykują na rosole a nie Boże Narodzenie w Kalifornii…
p.s. Panno Pusji, czy to nie pani przypadkiem miała w rodzinie grabarza? hehehe… weterynarza raczej? proszę mi załatwić wizytę u niego i od razu jakieś obciążające dowody na niego, bo wiem że w tym Stanie usypianie kotków zdrowych jest karalne. Ma pani coś na przeciw? Bo ja mam trzy chętne młode Armenki na stanowisko recepcjonistki… no właśnie. bez odbioru!
