tu nic nie czuję, nawet czuć nie próbuję
niczego mi nie brakuje w tym pustym tłumie
nie cieszę się jeszcze. nie miałem prawdziwej okazji
porozrzucałem wszystko w mieście. pełnym braku fantazji
śnił mi się wczoraj dzień. prognoza nieurodzaju.
na mój smutek padł cień. mój własny sposób na szczęście
zapuścił mały ostry cierń, wiercąc w pustym sercu z zacięciem
ślad pierwszych słów wypowiedzianych głośnym szeptem
nie cieszę się jeszcze. i to nazywam szczęściem.
reszta umiera. ze śmiechu. ja rosnę toczony rakiem,
żyję tym pustym uczuciem a raczej uczuć brakiem.
Nam